14 lutego kojarzy się z sercami i romantycznymi gestami. To dzień,
w którym łatwo mówić
o uczuciach. A jednak postać św. Walentego przypomina o czymś znacznie głębszym.
W tradycji Kościoła jest on nie tylko patronem zakochanych, ale także osób cierpiących na zaburzenia psychiczne i choroby nerwowe. To zestawienie nie jest przypadkowe. Pokazuje, że miłość nie dotyczy wyłącznie chwil uniesienia. Dotyka także słabości człowieka.
Prawdziwa miłość nie kończy się tam, gdzie pojawia się lęk czy wewnętrzne zmaganie. Nie wycofuje się wobec trudnych emocji i sytuacji. Dojrzewa wtedy, gdy przestaje być jedynie uczuciem, a staje się decyzją bycia przy kimś — także wtedy, gdy nie jest to łatwe i przyjemne.
Każdy z nas nosi w sobie obszary delikatne, czasem poranione. Miłość chrześcijańska nie polega na udawaniu, że ich nie ma. Polega na cierpliwości, łagodności i wierności. Na tym, by nie uciekać — ani od drugiego człowieka, ani od własnej słabości.
Może dziś chodzi nie o romantyczne gesty, lecz o uczciwe spojrzenie: czy potrafię kochać także wtedy, gdy pojawia się słabość — w drugim i we mnie.
Bo prawdziwa miłość zaczyna się tam, gdzie przestajemy szukać idealnych chwil, a zaczynamy być wierni w codzienności.
kontakt@wspolnotamatkimilosiernego.pl
wspolnotamatkimilosiernego@gmail.com
Created by Wspólnota Matki Miłosiernego