W Ewangelii tej niedzieli wszystko zaczyna się od wjazdu Jezusa do Jerozolimy, a kończy opisem Jego Męki. Radość i droga na krzyż pojawiają się w jednej liturgii — jak dwa obrazy tej samej historii.
Wjazd do Jerozolimy łatwo sobie wyobrazić: tłum, gałązki, gesty uznania. Ludzie wychodzą na drogę, robi się głośno, wszystko dzieje się na zewnątrz.
Ale ten obraz nie trwa długo.
Po procesji przychodzi moment ciszy i długiego czytania. Słowa prowadzą przez kolejne wydarzenia — Wieczernik, ogród, sąd, aż po krzyż. Nic nie jest skrócone. Ta droga wybrzmiewa w całości.
Podczas tego czytania coś jeszcze zwraca uwagę. Opis Męki często nie jest wypowiadany jednym głosem. Pojawiają się różne role — narrator, Jezus, tłum. Słowa rozkładają się między kilka osób, jakby cała scena rozgrywała się na nowo.
Sama procesja z gałązkami też ma swoją historię. Już w IV wieku chrześcijanie w Jerozolimie gromadzili się na Górze Oliwnej i szli razem do miasta z gałązkami w rękach — tą samą drogą, którą przeszedł Jezus. Ten zwyczaj opisała pątniczka Egeria.
To, co dziś wygląda jak prosty gest, ma bardzo konkretne korzenie.
Od tej chwili wszystko zaczyna dziać się szybciej. Każdy kolejny dzień prowadzi już przez konkretne wydarzenia.
Procesja już się skończyła. Droga dopiero się zaczyna.
kontakt@wspolnotamatkimilosiernego.pl
wspolnotamatkimilosiernego@gmail.com
Created by Wspólnota Matki Miłosiernego