Nie wszystko da się zaplanować. Są wieczory, w których Bóg przejmuje inicjatywę, a człowiek przestaje się bronić. Tak właśnie było podczas naszego ostatniego uwielbienia w bazylice.
Słowa z Księgi Syracha: „Bo w ogniu próbuje się złoto…” przestały być tylko fragmentem Pisma. Stały się kluczem do tego, co się wydarzyło. Ogień nie jako zagrożenie ale jako oczyszczenie. Jako moment, w którym odpada to, co powierzchowne.
Najpierw Eucharystia – centrum. Potem uwielbienie, które prowadziło coraz głębiej. I w końcu modlitwa wstawiennicza – cicha, konkretna, prawdziwa.
W sercu wielu z nas wybrzmiewały słowa pieśni:
„Chcę być naczyniem, chcę byś używał mnie. Weź moje życie i zrób z nim co chcesz. Bez Ciebie nic nie mam, bo wszystko od Ciebie jest. Jezu, jak wodę w wino przemień mnie.”
To nie był tylko śpiew. To była zgoda na przemianę. Na to, by pozwolić Bogu działać głębiej, niż sięgają nasze zabezpieczenia. To nie było kolejne spotkanie. To było doświadczenie.
Był moment, w którym przestaliśmy kontrolować czas. Nie było aparatów w dłoniach. Nie było dokumentowania chwili. Nie było zdjęć.
I dobrze.
Bo modlitwa nas wciągnęła a uwielbienie poniosło. Czasem najważniejsze rzeczy nie potrzebują aparatu. One zapisują się w sercu.
Modlitwa wstawiennicza była przestrzenią bardzo osobistą, z intencjami i ciszą. I jedno powracające pragnienie: „Przemień mnie”. Nie poprawiaj powierzchownie. Przemień.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz takiego ognia, który nie niszczy, ale oczyszcza — zapraszamy na kolejne spotkania. Nie trzeba być gotowym. Wystarczy przyjść.
Bo kiedy pozwalamy Bogu działać, woda naprawdę może stać się winem.
kontakt@wspolnotamatkimilosiernego.pl
wspolnotamatkimilosiernego@gmail.com
Created by Wspólnota Matki Miłosiernego