W Środę Popielcową Kościół zaprasza nas do zatrzymania. Na nasze głowy zostanie nałożony popiół — prosty znak, który mówi więcej niż długie słowa. „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Te zdania nie mają nas przestraszyć. Mają nas obudzić.
Popiół przypomina prawdę o kruchości. O tym, że życie nie jest nieskończone, że nie wszystko zależy od nas, że nie jesteśmy samowystarczalni. W świecie, który uczy siły i kontroli, ten znak jest cichy, ale mocny.
Wielki Post nie jest czasem smutku dla samego smutku. Nie jest też duchowym wyścigiem ani próbą udowodnienia Bogu swojej gorliwości. On nie oczekuje spektakularnych deklaracji. Czeka na serce, które chce być bliżej. Chce, abyśmy przez właściwe przeżywanie tego okresu przygotowali nasze serca do miłości.
Czterdzieści dni, które rozpoczynamy, mogą stać się czasem porządkowania życia. Warto zapytać: co oddala mnie od Boga? Co zabiera pokój? Co wymaga pojednania? Z czego trudno zrezygnować, choć w głębi serca wiem, że nie daje mi wolności? A może w moim przypadku wcale nie chodzi o odmawianie sobie czegoś, a powinienem skupić się na rozwoju duchowym, na konkretnych działaniach, otwierających mnie na miłość?
Post, modlitwa i jałmużna — trzy drogi wskazane przez Kościół — nie są celem samym w sobie. Są pomocą. Uczą wrażliwości na Boga i drugiego człowieka. Uczą, że prawdziwa przemiana zaczyna się od małych decyzji podejmowanych każdego dnia.
Każdy krok tej drogi ma znaczenie — nawet jeśli jest nieporadny, nawet jeśli zaczyna się od prostego „Panie, potrzebuję Cię”.
Bo nawrócenie nie zaczyna się od wielkich postanowień, lecz od odważnej zgody na to, by Bóg dotknął naszego serca.
kontakt@wspolnotamatkimilosiernego.pl
wspolnotamatkimilosiernego@gmail.com
Created by Wspólnota Matki Miłosiernego